wtorek, 7 sierpnia 2012

Hang the blessed DJ! Because the music that they constantly play, it says nothing to me about my life

Hej! Pamiętacie jak jakiś czas temu zarekomendowałem podcast WTF with Marc Maron (jeśli nie, to zjedźcie na dół strony, albo kliknijcie tutaj). Dzisiaj zrobimy coś podobnego, tylko tym razem będzie krócej, bo ciężko mi się myśli z uwagi na upały.

No, więc, znalazłem bloga prowadzonego przez jakiegoś kolesia (nazywa się chyba, Erik Carlson [koleś, nie blog {blog nazywa się Bibliodiscoteque}]). No i ten blog - jak wiele innych - jest o książkach, komiksach, itd. Ale główną atrakcja, jaką tam znajdziecie jest podcast, w którym nasz niezmordowany blogger przedstawia wymyślone przez siebie soundtracki do swoich ulubionych książek (albo ogólnie do twórczości swoich ulubionych autorów). Fajny pomysł, prawda? Chyba każdy kiedyś o tym myślał. Na przykład mam kolegę, który mówił mi, że lubi zapuszczać Manowar jak czyta Conana.

Ostatni podcast jest o Go-Go Girls of the Apocalypse Victora Gischlera (Gischler jest autorem pulpowych kryminałów, pisze też scenariusze do komiksów z wydawnictwa Marvel Comics), a poza tym znajdziecie tam soundtrack do HATE (opus magnum Petera Bagge'a), a także ścieżki dźwiękowe do twórczości Philipa K. Dicka, Jamesa Ellroya i innych. Na blogu jest też coś, co nazywa się X’ploitation X’plosion X’perience, stosunkowo nowy feature, w którym wymyślają soundtracki do nieistniejących filmów typu grindhouse.

OK! Teraz pewnie domyślacie się, jaka muzyka króluje na tym blogu. Dużo rock'n'rola, rockabilly, psychobilly, punka, garage rocka, trochę indie i alternatywy (w skrócie: soundtracki z filmów Tarantino). Nie jest to może zawsze muzyka idealnie dopasowana do konkretnego autora czy książki, ale przynajmniej jest zabawna i wpada w ucho:) Jak nie macie pomysłu, co wgrać na iPoda to... Ha! iPoda, dobre. Czy ktoś w ogóle ma iPoda. Ja i wszyscy moi znajomi mamy jakieś gówniane odtwarzaczu MP3. Może posiadacze iPodów to takie mityczne stworzenia jak np. Wielka Stopa, Nessie, jednorożce, użytkownicy Linuksa, posiadacze Maców albo dziewczyny, które czytają komiksy. Tzn. kiedyś poznałem jednego kolesia, który niby miał Linuksa, ale jak go spytałem o jakieś gry to powiedział: "Na Linuksie nie ma gier, to jest system dla poważnych ludzi". "Nie ma gier", akurat. Pewnie wcale nie miał Linuksa tylko kłamał, bo nie chciał mi zadnej gry włączyć, douchebag jeden. Hmm... a co do dziewczyn czytających komiksy to w sumie znałem jedną w podstawówce. But I digress. The message here is...

Don't be a square, and go to the Bibliodiscoteque.

Brak komentarzy: