środa, 13 maja 2015

muzyczna środa #26


Want To Believe, Rich Aucoin

bandcamp: http://richaucoin.bandcamp.com/
Jason Eisener - reżyser teledysku


Formaldehyde, Editors

Ben Wheatley - reżyser teledysku

9 komentarzy:

madalena pisze...

Świetny ten pierwszy wałek. Festiwalowy, kojarzący mi się z latem, wiatrem we włosach i innymi pierdołami, co to się przeżywa, kiedy się ma dwójkę z przodu;). Klip genialny!
A Editors uwielbiam. Ten numer: https://www.youtube.com/watch?v=ZWcc5VJiRVA robi mi wszystko. Wokal kolesia mnie miażdży. Aksamit :)

Daniel Muszyński pisze...

Wstawiłem tu te kawałki bardziej z tego powodu, że lubię reżyserów tych teledysków niż z tego, że słucham tych piosenek, ale w sumie to się zgadzam, piosenki też są całkiem fajne.

Ja Editorsów nigdy za dużo nie słuchałem, kojarzę tylko parę singli. Nie to że mi się nie podobały - były całkiem solidne. Ale jakoś nigdy nie zainteresowałem się bardziej zespołem. Z takich klimatów to pamiętam dość sporo siedziałem w dwóch pierwszych albumach Interpolu, i single White Lies mi się podobały...

https://youtu.be/tSnz8yaAFHg
https://youtu.be/g4dp3pGaXqo

https://youtu.be/LTh9IuSTOY0
https://youtu.be/KlmSqyMT0FQ

Ostatnio mi się o nich przypomniało kiedy oglądałem A Girl Walks Home Alone at Night.

https://youtu.be/WuN4wcDGlIc

madalena pisze...

White Lies swego czasu bardzo lubiłam. Niestety trochę się zraziłam, kiedy usłyszałam wokal na żywo... jestem wymagająca, na koncercie chcę mieć minimum to, co mam na płycie (dlatego wymysły typu Florence and the Machine średnio do mnie przemawiają...milion głosów na płycie, tona chórków, a potem staje ta bidna Florence przed mikrofonem samiutka i fałszuje, jakby pierwszy raz śpiewała...). Jednak White Lies lubię na tyle, że sama płyta mi wystarcza, na koncert nie pójdę już nigdy;). Chociaż jak wezmę stopery do uszu...przynajmniej pooglądam wokalistę...
Polski zespół Muchy momentami dość mocno mi ich przypomina, w jednym utworze nawet jestem prawie pewna, że się "inspirowali".
Interpol spoko ale nie, żebym słuchała pasjami.
Ja taki typ muzy określam mianem muzy festiwalowej. Interpol, White Lies, Editors, Arctic Monkeys (chociaż ich lubię wyjątkowo i jednak grają ciut inaczej), Vampire Weeekend itd.

Daniel Muszyński pisze...

"jestem wymagająca, na koncercie chcę mieć minimum to, co mam na płycie (dlatego wymysły typu Florence and the Machine średnio do mnie przemawiają...milion głosów na płycie, tona chórków, a potem staje ta bidna Florence przed mikrofonem samiutka i fałszuje, jakby pierwszy raz śpiewała...)."

Aaaa... no to rozumiem dlaczego lubisz Editorsów, w porównaniu do Interpolu czy White Lies, oni wydają się mieć w składzie kolesia, który naprawdę potrafi śpiewać.

"Polski zespół Muchy momentami dość mocno mi ich przypomina, w jednym utworze nawet jestem prawie pewna, że się "inspirowali"."

Ja nigdy nie zauważyłem podobieństwa, ale właściwe to kojarzę tylko pierwszą płytę. Bardzo lubię jedną piosenkę na tej płycie, tzn. lubię całą płytę, ale BARDZO lubię jedną piosenkę :)

https://youtu.be/rg3l__NqJ20

Widziałem ich też kiedyś na żywo. Nie jestem osobą, która chodzi często na koncerty, ale ich akurat widziałem jak supportowali The Futureheads. Byli całkiem nieźli, nie do końca tacy jak na płycie, ale wokalista nadrabiał sceniczną charyzmą i pewnością siebie.

"Interpol spoko ale nie, żebym słuchała pasjami."

Sam dawno do nich nie wracałem, więc bardzo możliwe, że teraz nie potrafiłbym wysiedzieć od początku do końca albumu.

"Ja taki typ muzy określam mianem muzy festiwalowej. Interpol, White Lies, Editors, Arctic Monkeys (chociaż ich lubię wyjątkowo i jednak grają ciut inaczej), Vampire Weeekend itd."

Sporo tych młodych zespołów brzmi podobnie do siebie, ale w przypadku Interpolu, White Lies i Editors wyraźnie widać, że oni słuchali Joy Division, The Chameleons, Echo & the Bunnymen, wczesnego U2 i Jamesa odrobinę więcej niż ich rówieśnicy :)

https://youtu.be/S3pvKyd7l_c
https://youtu.be/cehW3LLG-ts
https://youtu.be/vdLuk2Agamk
https://youtu.be/nMplIrSlg8E
https://youtu.be/PgekJv5Jz-8

madalena pisze...

Jest taka piosenka Much "Serdecznie zabronione". I kiedy zaczyna się zwrotka i koleś śpiewa "Wieczór za krótki by pamiętać" jak w mordę strzelił przypomina mi to "Death" White Lies. Ale może tylko mi się wydaje...nawet próbowałam to zaśpiewać i pasowało;).
Kiedyś Muchy były dla mnie jednym z ukochanych zespołów. Złożyła się na to pierwsza płyta, pierwszy koncert i cała życiowa otoczka (nie wiem, czy też tak masz....jak piosenka, płyta, zespół z czymś lub kimś się kojarzy to od razu patrzy się łaskawszym okiem i ciepło się robi w dołku).
Potem była druga płyta i poszłam na kolejny koncert i się załamałam...gwiazdorstwo, zdjęcia z piszczącą gimbazą i teksty wokalisty, który już przecież tyyyle przeżył...
Potem ta nieszczęsna płyta "Chcecicospowiedziec" z tym równie nieszczęsnym filmie z imprezą w hotelu no i teraz w końcu powrócili na właściwe tory i "Karma Market" podoba mi się bardzo acz "Terroromansu" nic nie pobije...
Dokładnie tak jak Ty zauważam u młodych, nowych zespołów fascynację Joy Division (moim zdaniem nie do podrobienia, nie ma takiego wokalu i takiej sekcji rytmicznej). The Chameleons i Echo & Bunnymen nie znam więc się nie wypowiem. Natomiast U2 nie lubię do granic możliwości:).
A czy słyszałeś może tę płytę "Warszawa. Tribute to Joy Division"?. Jezu, nie wiem czemu, kurcze irytuje mnie ten wokal ale jak już mi się wkręci to nie umiem się uwolnić:
https://www.youtube.com/watch?v=0HmRpe62vzw
Płyta całkiem spoko ale nie jestem fanką brania na warsztat geniuszy. Twórzmy nowe, swoje, nie powielajmy tego, co i tak jest jedyne i niepowtarzalne.
Aaaaa i jeszcze biję pokłony dla filmu "Control". Sam Riley może ciut jest nadruchliwy jednak i tak zrobił dobrą robotę.
I jeszcze ciekawostka - jeden z moich przedszkolaków wszedł ostatnio do sali w koszulce Joy Divison. Czy go faworyzuję? Tak! :)

Daniel Muszyński pisze...

"Jest taka piosenka Much "Serdecznie zabronione". I kiedy zaczyna się zwrotka i koleś śpiewa "Wieczór za krótki by pamiętać" jak w mordę strzelił przypomina mi to "Death" White Lies. Ale może tylko mi się wydaje...nawet próbowałam to zaśpiewać i pasowało;)."

Nie wiem, sam bym chyba do takich wniosków nie doszedł, ale po tym jak zwróciłaś na to moją uwagę, to może i rzeczywiście są trochę podobne.

"Potem była druga płyta i poszłam na kolejny koncert i się załamałam...gwiazdorstwo, zdjęcia z piszczącą gimbazą i teksty wokalisty, który już przecież tyyyle przeżył..."

Ja chyba jakoś właśnie w tamtym okresie byłem na ich koncercie. Tzn. jestem pewien, że to musiało być z jakiś rok przed wydaniem drugiej płyty, ale wokalista był właśnie taką pieprzoną gwiazdą rocka :) Chodził po scenie z gitarą i w ray-banach. Czasami coś od niechcenia, jedną ręką, zagaił na keyboardziku :) Pozostali byli jak z typowej indie kapeli, skupieni na swoich instrumentach, a on robił show. Wg mnie to było nawet fajnie - piosenki były dobre itd. :) - ale ja nie miałem z nimi aż takiej emocjonalne więzi, dla mnie to był po prostu zespół, który wydał płytę z bardzo chwytliwymi piosenkami. W sumie to po tym koncercie ich chyba nawet bardziej polubiłem, bo się naprawdę dobrze bawiłem tamtej nocy :)

"Natomiast U2 nie lubię do granic możliwości:)."

W pełni sympatyzuję z taka postawą. Nie da się lubić U2. Persona jaką jest Bono, zachowanie polskich fanów, którzy uważają ich za najlepszy zespół świata i stacje radiowe, które katują ich przeboje sprawiły, że nie da się ich lubić. Ale gdyby udało się wymazać ze świadomości 30 lat ich kariery i kojarzyć ich tylko z piosenek od debiutu do Unforgettable Fire, to byliby nawet ok.

"A czy słyszałeś może tę płytę "Warszawa. Tribute to Joy Division"?. Jezu, nie wiem czemu, kurcze irytuje mnie ten wokal ale jak już mi się wkręci to nie umiem się uwolnić:
https://www.youtube.com/watch?v=0HmRpe62vzw"

Z tej płyty słyszałem tylko kilka piosenek w radiu, całej nie kojarzę. Co do tego coveru Love Will Tear Us Apart, to ja ogólnie jestem bardzo anty coverowaniu za pomocą pianina, skrzypiec, smyków i w ogóle robienia takich popisowo-epickich, koncertowo-symfonicznych przeróbek piosenek popowych. Są oczywiście wyjątki (Hurt Johnny'ego Casha jest jak najbardziej zajebisty), ale ogólnie mam z takimi rzeczami problem; m.in. dlatego nie mogę się przekonać do Tori Amos, bo ciągle mi ludzie puszczają jakieś live'y, gdzie coveruje rzeczy na swoim pianinku; czy soundtrack Sucker Punch - jak ktoś mi mówi, że tam jest dobra muzyka, to mam ochotę się pochlastać; albo ta cała Birdy - pamiętam koleżanka z pracy katowała jej debiut i ogólnie to nie była jakaś zła płyta, ale jak zauważyłem, że większość piosenek brzmi jakoś tak znajomo i zorientowałem się, że to covery, to mnie trochę zaczęła drażnić (i w ogóle to kto debiutuje płytą z coverami?! ... tzn. no niby Stonesi tak zadebiutowali, ale to były inne czasy).

Daniel Muszyński pisze...

"Płyta całkiem spoko ale nie jestem fanką brania na warsztat geniuszy. Twórzmy nowe, swoje, nie powielajmy tego, co i tak jest jedyne i niepowtarzalne."

Mam do czegoś takiego ambiwalentny stosunek. Ogólnie to się zgadzam z tym co piszesz, ale dobry cover nie jest zły i nawet lubię parę tribute/cover albumów. Np.

Interpreting the Masters Volume 1: A Tribute to Daryl Hall and John Oates, The Bird and the Bee

https://youtu.be/HMTaV5SC36o?list=PL-5dPEavwMBV3XBrOb8_VTwfcNuuvtm8a

czy

Renegades, Rage Against the Machine (tego lubię chyba bardziej z sentymentalnych względów - to była moja pierwsza kaseta kupiona za własne pieniądze :).

https://youtu.be/aOwutDkZeUo?list=PL12D4EB2A983E8541

"Aaaaa i jeszcze biję pokłony dla filmu "Control". Sam Riley może ciut jest nadruchliwy jednak i tak zrobił dobrą robotę."

Ja wolę 24 Hour Party People

"I jeszcze ciekawostka - jeden z moich przedszkolaków wszedł ostatnio do sali w koszulce Joy Divison. Czy go faworyzuję? Tak! :)"

:D Ja kiedyś byłem bardziej pomocny dla dziewczyny, która przyszła do biblioteki w koszulce Sonic Youth :)

madalena pisze...

"Są oczywiście wyjątki (Hurt Johnny'ego Casha jest jak najbardziej zajebisty), ale ogólnie mam z takimi rzeczami problem; m.in. dlatego nie mogę się przekonać do Tori Amos, bo ciągle mi ludzie puszczają jakieś live'y, gdzie coveruje rzeczy na swoim pianinku; czy soundtrack Sucker Punch - jak ktoś mi mówi, że tam jest dobra muzyka, to mam ochotę się pochlastać; albo ta cała Birdy - pamiętam koleżanka z pracy katowała jej debiut i ogólnie to nie była jakaś zła płyta, ale jak zauważyłem, że większość piosenek brzmi jakoś tak znajomo i zorientowałem się, że to covery, to mnie trochę zaczęła drażnić (i w ogóle to kto debiutuje płytą z coverami?! ... tzn. no niby Stonesi tak zadebiutowali, ale to były inne czasy)."
Przybij piątkę! Również daleka jestem od uwielbienia Tori Amos. Uwielbiam tylko tę piosenkę (na szczęście nie jest to jeden z jej słynnych wyjących coverów):
https://www.youtube.com/watch?v=C_C23JCduok
no i ten klip....
Birdy też jakoś nie....na początku byłam zaciekawiona tym zjawiskiem, młoda, ładna, niewinny głos no ale jednak Bona Ivera się nie coveruje! Sorry!
"Hurt" uwielbiam:)
Generalnie jestem fanką coverów, nie powiem, że nie, taka na przykład Sinead śpiewająca "All apologize". Albo to:
https://www.youtube.com/watch?v=fzWQV5OiQQQ
Lub płyta Natalii Przybysz z piosenkami Żenis Żoplę.
Lubię też wersję "Candy" z koncertu Hey unplugged.
Ok, bo nie skończę wymieniać.
Reasumując covery są wporzo, a już najbardziej lubię, kiedy ktoś z kompletnego chłamu robi taki wałek, że mózg staje. Nie lubię, jak ktoś się bierze za coverowanie zespołu Queen czy Faith No More. Nie zgadzam się i już.
A właśnie, nie słyszałam jeszcze nowej płyty Faith No More!! Mniam:)

"Rage Against the Machine (tego lubię chyba bardziej z sentymentalnych względów - to była moja pierwsza kaseta kupiona za własne pieniądze :)."
Oj, Rage to nie dla mnie. Nie przepadam, nie lubię. Ale mogę dać Ci namiary na mojego brata ;)
A masz jeszcze kasety? Ja mam całe pudło i nie mam ich na czym słuchać. Większość to wałki nagrywane z Trójki, lista przebojów, "Trójkowy ekspress" itd.

A w temacie koszulek. Ciekawe co byś zrobił, gdyby któraś przyszła w koszulce z Dodą tudzież Sylwią Grzeszczak ;))

Daniel Muszyński pisze...

"A masz jeszcze kasety? Ja mam całe pudło i nie mam ich na czym słuchać. Większość to wałki nagrywane z Trójki, lista przebojów, "Trójkowy ekspress" itd."

Mam mam :) Mam chyba nawet gdzieś jakiś star działający magnetofon Unitry, tak że w każdej chwili kiedy najdzie mnie ochota na słuchanie Mensona, Slipknota, Toola i Staind, to mogę sobie odpalić i delektować się krystalicznym dźwiękiem z małego, pierdzącego, mono głośniczka. Taki ze mnie kozak! :D

"Ciekawe co byś zrobił, gdyby któraś przyszła w koszulce z Dodą tudzież Sylwią Grzeszczak ;)"

Krucze, mam nadzieję, że takie podejście mi już przeszło, ale w poprzedniej dekadzie gdyby przyszedł do mnie ktoś w koszulce Within Temptation, Nightwisha czy Evanescence, to mógłbym się zrobić trochę oschły :)