środa, 12 sierpnia 2015

muzyczna środa #36




Substitute, The Who

5 komentarzy:

Simply pisze...

https://www.youtube.com/watch?v=qLYmWjTVjAA

W ogóle pistolsowskie covery klasyki z ,, The Great R'n'R Swindle'a'' to piękna jazda.

Daniel Muszyński pisze...

Ja lubię ich cover Roadrunnera. Ramonsi też to zkawerowali.

https://youtu.be/wIWpfS_MFHw

Zawsze podobały mi się ich covery - ich wersja Needles and Pins jest IMO 4LIFE.

https://youtu.be/fGWR3uI3Qa0

Simply pisze...

Roadrunnera zrobili na supergarażowo w połączeniu z ,, Johnny B Good'' , gdzie Lydon nie pamięta tekstu i leci z jakimś ,,jajajaja'', co piękną robi robotę. Ale oryginał ( jak i cała płyta Modern Lovers ) to też perełeczka, taki Velvet łamane przez Doors.
Za to ,,No Fun'' Iggy'ego w wersji Pistolsów zmiata oryginał w drebiezgi
https://www.youtube.com/watch?v=12nKirnxLgc
A tak BTW , ostatnio mi się przykleił debiut Johnny'ego Thundersa z New York Dolls
https://www.youtube.com/watch?v=QqoANOsm4N8

Daniel Muszyński pisze...

Mam cedeka Modern Lovers, tylko że jakieś dziwne wydanie z pomieszaną playlistą i niestandardową wer. Roadrunnera (tzn. Roadrunner to w ogóle ma chyba z jakieś 20 wersji i za każdym razem jak się go słyszy to ma się wrażenie, że to inna wersja), ale jest tam Pablo Picasso, I'm Straight i Hospital, więc jest git :)

https://youtu.be/1agI3u1YUjQ
https://youtu.be/19rtadCU48I
https://youtu.be/ttvb6-vzzuo

A kojarzysz No Fun z Iggy & Ziggy - Cleveland '77? Cały koncertowy bootleg jest spoko, to tacy Stoogesi via wczesny solowy Iggy: na bogato i frenetycznie.

http://iggypopmusic.bandcamp.com/album/iggy-ziggy-cleveland-77

Thunders i Dollsy to jedna z licznych niechlubnych dziur w mojej wiedzy muzycznej. Słyszałem o nich oczywiście, ale muzyki praktycznie nie znam. Z tego albumu kojarzyłem wcześniej Great Big Kiss, ale wer. Shangri-Las jest jak dla mnie all-time :)

https://youtu.be/ipJOa1UG764

Simply pisze...

Bootleg z Cleveland przyjemny, ale to już jest taka ,,profeska''. Bowie cholernie dużo włożył pracy przy wykreowaniu ( i ucywilizowaniu ) ,,brzmieniowego wizerunku'' solowego Iggy'ego. Niby na tym koncercie dominuje repertuar stoogesowski , ale w duchu epoki, tj. glamu w wersji heavy. A Pistolsi ( będac w wieku Iggy'ego z początków the Stooges ) zrobili tego ,, No Funa'' soute na maxa , tak jak to wszystko mogło wyglądać na pierwszych koncertach Stoogesów , gdzie formą była dzicz, Iggy odlatywał , kiedy chciał , a kawalek nie tyle był publiczności dany , co się na jej oczach przepokraczał ewoluując wstecznie w pierwotnego małpiszzona - cro-magnona - Boga Idiotę . Jak tu:
https://www.youtube.com/watch?v=XR2rl_OVcl4

Shangari-Las milusie , ,, Walking on the Sand'' mi się przypomniał (Aerosmisy coverowały nawet dość ciekawie ) Albo to :D))

https://www.youtube.com/watch?v=Q8UKf65NOzM